Strona główna  /  Zdrowie  /  Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi są niebezpieczne dla innych?

Dwie osoby na ławce w parku rozmawiają i uśmiechają się, jedna wspierająco kładzie dłoń na ramieniu drugiej.

Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi są niebezpieczne dla innych?

Zdrowie

Statystyki kryminalne pokazują, że osoby leczone psychiatrycznie popełniają mniej przestępstw niż reszta społeczeństwa. Mimo to wiele osób nadal boi się, że każda diagnoza psychiatryczna oznacza dla nich zagrożenie. W rzeczywistości niebezpieczeństwo dotyczy niewielkiej grupy ludzi w ostrym kryzysie, a nie zdecydowanej większości chorujących psychicznie. Jeśli chcesz lepiej rozumieć, kiedy realnie występuje ryzyko i jak mądrze reagować, przeczytaj dalszą część tekstu.

Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi są niebezpieczne dla innych?

Określenie „osoby z zaburzeniami psychicznymi” obejmuje niezwykle różnorodną grupę. Ustawowa definicja z Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego dotyczy zarówno kogoś z łagodną depresją czy fobią społeczną, jak i osoby przechodzącej ostrą schizofrenię z urojeniami albo ciężkie uzależnienie od alkoholu. W tej samej kategorii mieszczą się zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju (w tym choroba afektywna dwubiegunowa), zaburzenia osobowości, różne zaburzenia psychotyczne oraz problemy związane ze stresem. Nie sposób więc mówić o jednym, wspólnym wzorcu zachowania.

Dla ogromnej większości tych osób codzienność to raczej lęk, smutek, brak energii i wycofanie, a nie agresja. Objawy takie jak halucynacje, omamy czy silne pobudzenie ruchowe dotyczą mniejszości i zwykle pojawiają się przejściowo, w ostrych epizodach choroby. Sama etykieta diagnostyczna nie oznacza więc automatycznie, że ktoś jest groźny – podobnie jak rozpoznanie cukrzycy nie mówi nic o czyimś charakterze czy skłonności do przemocy.

Badania epidemiologiczne pokazują, że różne formy kryzysu psychicznego dotykają bardzo wielu ludzi – szacuje się, że co najmniej 23,4% Polaków w ciągu życia doświadcza poważniejszych zaburzeń psychicznych. Gdyby stereotyp „chory psychicznie = niebezpieczny” był prawdziwy, nasze społeczeństwo zwyczajnie przestałoby działać. A przecież znasz osoby, które chorują na depresję czy zaburzenia lękowe i jednocześnie pracują, wychowują dzieci, prowadzą firmy, płacą podatki.

Eksperci cytowani w materiałach edukacyjnych i raportach podkreślają, że ludzie objęci leczeniem psychiatrycznym popełniają mniej przestępstw niż osoby bez diagnozy lub z nieujawnionymi problemami psychicznymi. Jednocześnie statystyki postaw społecznych mówią, że osoby z diagnozą tworzą w Polsce najbardziej stygmatyzowaną grupę społeczną. Blisko 70% badanych uważa ich za niebezpiecznych, 61% za agresywnych, a aż 85% za nieprzewidywalnych

Ryzyko agresji wiąże się zwykle z wąską grupą sytuacji klinicznych, a nie z samą diagnozą. Szczególnie niebezpieczne są ostre epizody z zaburzeniami świadomości, silną dezorientacją, halucynacjami i pobudzeniem psychoruchowym, często połączone z używaniem alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych. W takich momentach człowiek może być bardzo silny, nie reagować na ból ani polecenia, a jego zachowanie bywa zupełnie nieprzewidywalne. Właśnie wtedy uruchamiane są specjalne procedury interwencji z udziałem Policji i zespołu ratownictwa medycznego, opisane między innymi w poradniku „Interwencje wobec osób z zaburzeniami psychicznymi lub niekontrolujących swoich zachowań z innych przyczyn” przygotowanym przez Szkołę Policji w Słupsku.

W debacie publicznej często pojawia się też Ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Dotyczy ona wyłącznie bardzo wąskiej, ściśle określonej grupy ludzi po poważnych przestępstwach, u których biegli stwierdzili bardzo wysokie prawdopodobieństwo ponownej, ciężkiej przemocy po odbyciu kary. Trybunał Konstytucyjny podkreślił, że umieszczenie takiej osoby w specjalnym Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym ma charakter środka prewencyjno‑terapeutycznego, a nie „drugiej kary”. Zdecydowana większość osób leczonych psychiatrycznie nigdy nie znajdzie się nawet w orbicie działania tych przepisów.

Dla twojego bezpieczeństwa ważniejsze od informacji „ma schizofrenię” czy „leczył się psychiatrycznie” są aktualne zachowania danej osoby: czy jest spokojna i kontaktowa, czy przeciwnie – skrajnie pobudzona, zdezorientowana, pod wpływem alkoholu lub narkotyków. W razie nagłego, gwałtownego kryzysu zawsze wzywaj pogotowie i Policję, zamiast samodzielnie obezwładniać taką osobę.

Jakie są rodzaje zaburzeń psychicznych i z jakimi objawami się wiążą?

Zaburzenia psychiczne obejmują szerokie spektrum problemów, które wpływają na myślenie, emocje, zachowanie i funkcjonowanie społeczne. U jednej osoby dominują napady paniki i napięcie w ciele, u innej – głęboki smutek i brak energii, u jeszcze innej – omamy słuchowe i przekonanie, że jest śledzona. Wspólny mianownik stanowi cierpienie i pogorszenie codziennego funkcjonowania, a nie agresja wobec otoczenia.

Najczęściej wyróżnia się kilka głównych grup zaburzeń, które różnią się dominującym rodzajem trudności:

  • Zaburzenia lękowe – na pierwszym planie stoi silny lęk, panika, napięcie, unikanie sytuacji budzących strach (na przykład ludzi, otwartych przestrzeni, jazdy windą).
  • Depresja i inne zaburzenia nastroju – dominują obniżony nastrój, utrata zainteresowań, brak energii, a w chorobie afektywnej dwubiegunowej także naprzemienne okresy manii i przygnębienia.
  • Schizofrenia i inne zaburzenia psychotyczne – pojawiają się urojenia, halucynacje, dezorganizacja myślenia i zachowania, czasem wycofanie z kontaktów społecznych.
  • Zaburzenia osobowości – utrwalone wzorce przeżywania i reagowania, które utrudniają relacje (np. impulsywność, chłód emocjonalny, skrajna chwiejność w kontaktach).
  • Zaburzenia związane z używaniem substancji psychoaktywnych i uzależnienia – centralny problem to przymus sięgania po alkohol, narkotyki czy leki, co z czasem wpływa na nastrój, pamięć, kontrolę impulsów.
  • Zaburzenia związane ze stresem – na przykład reakcje pourazowe, w których nawracające wspomnienia, koszmary i napięcie są odpowiedzią na silne wydarzenia życiowe.

Objawy różnych chorób psychicznych bardzo często mieszają się ze sobą. U jednej osoby zestaw może wyglądać tak:

  • długotrwały smutek, poczucie beznadziei i przekonanie, że „nic nie ma sensu”,
  • brak energii, szybkie męczenie się, kłopot z wstaniem z łóżka do pracy,
  • narastające napięcie, niepokój, napady paniki w sklepie czy autobusie,
  • izolowanie się od znajomych, rezygnowanie ze spotkań, unikanie sytuacji społecznych,
  • trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji, poczucie „odstawania” od innych,
  • epizody dezorientacji, problemy z koncentracją, niemożność zebrania myśli,
  • pojawienie się halucynacji, omamów i urojeń, czyli słyszenia głosów, widzenia postaci czy przekonania o prześladowaniu, mimo braku realnych dowodów,
  • pobudzenie ruchowe – krążenie, niemożność usiedzenia, podnoszenie głosu, chaotyczne działania.

Te objawy mogą występować w różnych konfiguracjach, z różnym nasileniem, a ich obecność mówi przede wszystkim o cierpieniu człowieka. Agresja nie jest typowym ani obowiązkowym objawem większości zaburzeń. U ogromnej części osób dominują symptomy „wewnętrzne”: lęk, smutek, wycofanie, poczucie bezradności. To raczej te stany sprawiają, że ktoś przestaje wychodzić z domu czy zawala terminy, niż chęć skrzywdzenia innych.

W twojej pracy – na budowie, przy remontach, w administracji budynku czy wspólnocie mieszkaniowej – możesz codziennie spotykać osoby z rozpoznaniem psychiatrycznym i w ogóle o tym nie wiedzieć. Ktoś bierze leki na zaburzenia lękowe, inna osoba przechodziła kiedyś epizod depresyjny albo była leczona z powodu uzależnienia, a teraz normalnie funkcjonuje zawodowo i społecznie. Dostęp do leczenia, wsparcia bliskich i stabilnej pracy bardzo często powoduje, że objawy ustępują lub stają się mało dokuczliwe.

Co mówią badania o przemocy i przestępczości wśród osób z zaburzeniami psychicznymi?

Badania naukowe i statystyki kryminalne nie potwierdzają powszechnego przekonania, że osoby leczące się psychiatrycznie są szczególnie groźne. Analizy przytaczane przez ekspertów pokazują, że udział osób z rozpoznanymi chorobami psychicznymi w ogólnej liczbie przestępstw z użyciem przemocy jest niski. W wielu krajach szacuje się go zwykle na kilka procent, często poniżej 10%. Jednocześnie wiadomo, że ta grupa sama częściej doświadcza przemocy i dyskryminacji – w rodzinie, pracy, instytucjach publicznych.

Jak często osoby z zaburzeniami psychicznymi dopuszczają się przemocy według statystyk?

Eksperci zajmujący się zdrowiem psychicznym od lat podkreślają, że osoby chorujące psychicznie popełniają mniej przestępstw niż ludzie bez problemów psychicznych lub osoby niezdiagnozowane. Jednym z powodów jest właśnie kontakt z systemem ochrony zdrowia – osoby objęte leczeniem mają większą szansę na pomoc przed eskalacją kryzysu, a nie dopiero po popełnieniu przestępstwa.

W badaniach krajowych i międzynarodowych udział osób z rozpoznaną chorobą psychiczną w całkowitej liczbie przestępstw z użyciem przemocy zwykle nie przekracza kilku procent. W części analiz mieści się w granicach 3–5%, w innych nieznacznie wyżej, ale rzadko zbliża się do 10%. Zdecydowana większość czynów agresywnych jest więc popełniana przez osoby, które nigdy nie miały kontaktu z psychiatrą lub zataiły swoje problemy.

Warto zwrócić uwagę, że w badaniach rozróżnia się przestępstwa bezpośrednio związane z objawami choroby – na przykład ciężką psychozą z urojeniami prześladowczymi czy skrajnymi zaburzeniami osobowości – od tych, w których największą rolę odgrywają inne czynniki. Należą do nich szczególnie alkohol i narkotyki, historia wcześniejszej przemocy, sytuacja ekonomiczna, środowisko wychowania. Samo rozpoznanie psychiatryczne rzadko jest jedynym czynnikiem wyjaśniającym agresję.

Statystyki policyjne i sądowe nie obejmują wielu łagodnych incydentów, sprzeczek czy gróźb, które nigdy nie trafiają na komendę. Mimo to dane nie wskazują na wyjątkowo wysoki poziom przemocy wśród osób leczonych psychiatrycznie. To raczej utrwalone stereotypy każą nam w pierwszej kolejności pytać „czy sprawca leczył się psychiatrycznie?”, zamiast przyglądać się nadużywaniu alkoholu, historii bicia w domu czy dostępności broni.

W jakich sytuacjach ryzyko agresji u osób z zaburzeniami psychicznymi rośnie?

Ryzyko agresji rośnie głównie w określonych, dobrze opisanych sytuacjach klinicznych. Chodzi o ostre epizody psychotyczne z silnym pobudzeniem i halucynacjami, stany zaburzonej świadomości z dezorientacją, a także o ciężkie podniecenie ruchowe, kiedy człowiek biega, krzyczy, rzuca przedmiotami i nie reaguje na prośby otoczenia. Taki stan może być wynikiem choroby, ale też działania substancji psychoaktywnych.

Badania i praktyka służb pokazują, że ryzyko niebezpiecznych zachowań zwiększają szczególnie:

  • połączenie choroby psychicznej z używaniem alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych,
  • skrajny stres i bardzo duży wysiłek fizyczny tuż przed kryzysem,
  • nagłe przerwanie leczenia – samowolne odstawienie leków, przerwanie terapii,
  • pobudzenie połączone z brakiem kontaktu z rzeczywistością, silnymi omamami, urojeniami prześladowczymi,
  • wcześniejsze zachowania agresywne i historia stosowania przemocy wobec innych osób.

Policyjny poradnik opracowany przez Szkołę Policji w Słupsku podkreśla, że osoby z ostrymi zaburzeniami świadomości i halucynacjami bywają „niezwykle silne”, mogą nie odczuwać bólu i nie reagować na wypowiadane polecenia. Z tego powodu interwencje powinny przebiegać wspólnie – z udziałem Policji i zespołu ratownictwa medycznego. Zadaniem funkcjonariuszy jest krótkotrwałe unieruchomienie z użyciem środków przymusu bezpośredniego, tak by medycy mogli podać leki uspokajające i bezpiecznie przewieźć osobę do szpitala. Zasady stosowania siły określa szczegółowo Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej z 24 maja 2013 r., która wymaga, by szkoda dla zdrowia była możliwie jak najmniejsza.

W życiu codziennym – w bloku, na osiedlu domów jednorodzinnych czy na placu budowy – możesz być świadkiem sytuacji, w której ktoś nagle zaczyna krzyczeć, biegać po klatce, grozić, rzucać przedmiotami, ranić siebie. Jeśli widzisz silne pobudzenie, dezorientację, autoagresję lub groźby, nie próbuj uspokajać takiej osoby siłą ani „przemową do rozsądku”. W takiej sytuacji najlepsze, co możesz zrobić, to zapewnić sobie i innym bezpieczny dystans i wezwać służby pod numer 112.

Dlaczego osoby z zaburzeniami psychicznymi częściej stają się ofiarami niż sprawcami?

Wnioski z wielu badań są zbieżne: osoby z chorobami psychicznymi częściej są ofiarami przemocy niż jej sprawcami. Dotyczy to zarówno przemocy fizycznej i psychicznej w rodzinie, mobbingu i wykluczania w pracy, jak i agresji słownej w przestrzeni publicznej. Do tego dochodzi przemoc instytucjonalna – ignorowanie zgłaszanych dolegliwości somatycznych czy traktowanie pacjenta wyłącznie przez pryzmat jego diagnozy psychiatrycznej.

Naukowcy i praktycy wymieniają kilka głównych przyczyn, dla których ludzie z diagnozą są bardziej narażeni na bycie ofiarą:

  • stygmatyzacja i wykluczenie społeczne, które osłabiają sieć wsparcia,
  • gorsza sytuacja ekonomiczna, częstsze bezrobocie i uzależnienie od świadczeń,
  • większa zależność od innych osób – rodziny, instytucji, opiekunów,
  • niższa wiarygodność w oczach otoczenia i instytucji („on ma schizofrenię, przesadza”),
  • utrudniony dostęp do opieki medycznej i prawnej, bagatelizowanie skarg,
  • wyższe ryzyko przemocy domowej oraz nadużyć w instytucjach opiekuńczych.

W pojęciu „przemocy” wobec osób chorujących psychicznie mieści się też przemoc symboliczna i systemowa. Klasycznym przykładem jest opisany w materiałach Rzecznika Praw Pacjenta przypadek mężczyzny ze schizofrenią paranoidalną, który zgłosił się na SOR w Toruniu z bólem w klatce piersiowej. Informacja o diagnozie spowodowała, że jego objawy somatyczne potraktowano z mniejszą powagą. Został odesłany do domu, a wkrótce potem zmarł na zawał serca tuż obok szpitala.

Osoby z diagnozą psychiatryczną częściej doświadczają też autoagresji i myśli samobójczych. To również forma przemocy – tyle że skierowanej przeciwko sobie, często nasilanej przez odrzucenie i brak akceptacji. Badania osób z depresją i schizofrenią pokazują wyraźny związek między poczuciem bycia gorszym, autostygmatyzacją a ryzykiem samobójstwa. Im silniejsze przekonanie „jestem do niczego, nikt mnie nie chce”, tym większa bezradność i rozpacz.

Skąd bierze się lęk przed osobami z zaburzeniami psychicznymi?

Lęk przed osobami chorującymi psychicznie wyrasta głównie z niewiedzy, braku kontaktu i historycznych stereotypów. Przez dziesięciolecia o zdrowiu psychicznym mówiło się szeptem, a ludzie trafiali do dużych, zamkniętych szpitali psychiatrycznych gdzieś za miastem. Mało kto miał okazję poznać kogoś, kto otwarcie mówi o swojej schizofrenii czy chorobie afektywnej dwubiegunowej i jednocześnie normalnie żyje. Zamiast realnych historii w głowach zostawały opowieści o „wariatkowie”, „psycholu” i „człowieku niebezpiecznym”.

Ten lęk jest mocno wzmacniany przez media i kulturę masową, które chętnie pokazują skrajne, sensacyjne przypadki – mordercę z urojeniami, seryjnego zabójcę z diagnozą, brutalną interwencję policji. Zdecydowanie rzadziej widzimy w telewizji kogoś, kto bierze leki na depresję i spokojnie pracuje w urzędzie gminy albo prowadzi ekipę remontową. W efekcie nasz obraz choroby psychicznej składa się głównie z ekstremów.

Jakie stereotypy dotyczące osób z zaburzeniami psychicznymi są najbardziej rozpowszechnione?

Psychologowie opisujący stereotypy na temat chorób psychicznych wskazują kilka najczęstszych przekonań:

  • chory psychicznie jest niebezpieczny” – czyli utożsamianie diagnozy z ryzykiem przemocy,
  • sam ponosi częściową odpowiedzialność za swój stan” – sugestia, że „wystarczyłoby się wziąć w garść”,
  • choroba jest przewlekła i trudno/leczalna” – przekonanie, że poprawa jest prawie niemożliwa,
  • taka osoba jest nieprzewidywalna i niezdolna do pełnienia ról społecznych” – więc nie można jej powierzyć pracy, opieki nad dziećmi czy odpowiedzialnych zadań.

Badania CBOS i inne sondaże pokazują, jak mocno te stereotypy są zakorzenione. W jednym z projektów badawczych:

  • 70% ankietowanych uznało osoby chore psychicznie za niebezpieczne,
  • 61% – za agresywne,
  • 85% – za nieprzewidywalne,
  • 34% opisało je jako zaniedbane,
  • 31% uważało, że powinny być odizolowane od reszty społeczeństwa,
  • 96% deklarowało unikanie kontaktu, a 67% – brak chęci jakiegokolwiek spotkania,
  • 40% przyznało się do naśmiewania się z takich osób, 24% do obrażania ich słowami lub gestami,
  • 16% deklarowało gotowość publicznego ośmieszania chorego.

Te opinie stoją w sprzeczności z faktami. Statystyki mówią, że jedna na 100 osób ma schizofrenię, a około dwie na 100 chorobę afektywną dwubiegunową. Około 3% populacji zmaga się z depresją, a ponad 9% z zaburzeniami lękowymi. Globalnie na depresję choruje ponad 350 mln osób, w Polsce co najmniej 1,5 mln. Gdyby większość z nich była agresywna, niezdolna do pracy czy nieodpowiedzialna, wiele firm, instytucji i rodzin po prostu przestałoby funkcjonować.

Jak media i kultura masowa kształtują obraz osoby chorującej psychicznie?

Telewizja, kino, seriale i serwisy informacyjne mają ogromny wpływ na to, jak wyobrażasz sobie „osobę chorą psychicznie”. W filmach i serialach jest to często ktoś dziwny, groźny albo skrajnie inny niż „zwyczajni ludzie”. Kiedy brakuje ci osobistych doświadczeń z osobami po kryzysach psychicznych, to właśnie ten obraz podświadomie traktujesz jako punkt odniesienia.

W analizach filmów i seriali wyróżnia się kilka powtarzających się schematów:

  • „groźny maniak/morderca” – jak w „Milczeniu owiec”, „Lśnieniu” czy serialu „Dexter”, gdzie choroba psychiczna jest tłumaczeniem brutalnych zbrodni,
  • „szalony naukowiec” – obecny w „Frankensteinie” czy „Pięknym umyśle”, gdzie wybitny umysł łączy się z utratą kontroli nad sobą,
  • „buntownik i wolny duch” – znany z filmu „Lot nad kukułczym gniazdem”, w którym szpital psychiatryczny staje się symbolem opresji,
  • „okrutny uwodziciel” – postać inteligentnego, ale bezwzględnego manipulatora, jak doktor Lecter w „Milczeniu owiec”,
  • „wiecznie nieuleczalny chory” – bohater, który chodzi na terapię jak detektyw z serialu „Detektyw Monk”, ale jego stan nigdy się nie poprawia,
  • do tego dochodzą stereotypy dotyczące psychiatrów i szpitali psychiatrycznych jako miejsc zimnych, opresyjnych i groźnych.

Analizy seriali telewizyjnych pokazują, że fikcyjni bohaterowie z zaburzeniami psychicznymi dopuszczają się aktów przemocy nawet dziesięciokrotnie częściej niż w rzeczywistości, a w niektórych produkcjach różnica sięga dwudziestu razy. Co gorsza, ich tożsamość jest sprowadzana niemal wyłącznie do choroby – nie mają rodziny, normalnej pracy, hobby, przyjaciół. To zaburzenie staje się jedyną osią fabuły.

W praktyce wiele osób chorujących psychicznie ukrywa swój stan właśnie z obawy przed takim filmowym obrazem. Kolega z ekipy remontowej przyjmuje leki na depresję, ale o tym nie mówi, bo boi się żartów. Sąsiadka po epizodzie psychotycznym wraca do pracy w sklepie i nikomu nie zdradza diagnozy. W efekcie widzimy głównie fantazje z ekranu, a nie zwyczajne życie z chorobą.

Na czym polega stygmatyzacja i autostygmatyzacja osób z zaburzeniami psychicznymi?

Stygmatyzacja w odniesieniu do chorób psychicznych to zestaw negatywnych postaw społecznych – dezaprobaty, odrzucenia, dyskryminacji – opartych na etykietowaniu i uproszczonych przekonaniach. Ktoś nie jest już „Panem Krzysztofem z trzeciego piętra”, tylko „tym wariatem z bloku”. Taka etykieta wpływa na myślenie (sądy i opinie), emocje (lęk, niechęć) i działania (unikanie, wykluczanie).

W opisach socjologicznych wymienia się kilka form stygmatyzacji:

  • dystansowanie się – unikanie kontaktu, niechęć do rozmowy, „trzymanie się z daleka”,
  • dewaluacja i stereotypizacja – powtarzanie uproszczonych, negatywnych opinii („oni są groźni, leniwi, nieodpowiedzialni”),
  • delegitymizacja – wprowadzanie ograniczeń prawnych, jak w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, który ogranicza możliwość zawierania małżeństw przez osoby uznane za „chore psychicznie”,
  • segregacja – blokowanie dostępu do ról i zasobów, na przykład niechęć do zatrudniania w firmie remontowej kogoś z historią leczenia psychiatrycznego,
  • eksterminacja – w skrajnej formie fizyczne niszczenie życia (jak mordowanie chorych w czasie II wojny światowej), dziś widoczna raczej w postulatach drastycznego ograniczania pomocy medycznej i socjalnej.

Badacze wyróżniają także trzy poziomy piętna:

  • piętno publiczne – stereotypy i uprzedzenia obecne w społeczeństwie („nie można im ufać”, „są niebezpieczni”),
  • samonapiętnowanie (autostygmatyzacja) – wewnętrzne poczucie bycia gorszym, winy i bezwartościowości, nazywane czasem „drugą chorobą”,
  • piętno instytucjonalne – ograniczenia wpisane w prawo, regulaminy, praktyki urzędów i placówek medycznych.

Autostygmatyzacja oznacza, że osoba chorująca przejmuje i stosuje wobec siebie negatywne opinie krążące w społeczeństwie. Badania pacjentów ze schizofrenią pokazują, że 58% przewiduje dyskryminację w relacjach międzyludzkich, a 55% na rynku pracy. Aż 87% doświadczyło odrzucenia przez innych, połowa miała całkowicie zerwane kontakty towarzyskie. Wielu chorych rezygnuje z szukania pracy, nauki, relacji, bo jest przekonanych, że „nikt normalny nie zechce z nimi mieć do czynienia”.

Konsekwencje stygmatyzacji i autostygmatyzacji są bardzo poważne. Należą do nich gorsza jakość życia, ubóstwo, bezrobocie, izolacja społeczna, a także opóźnianie zgłoszenia się po pomoc. Im dłużej trwa nieleczona choroba, tym trudniej o poprawę stanu zdrowia. Zwiększa się ryzyko samobójstwa, a całe społeczeństwo traci potencjał ludzi, którzy mogliby pracować, tworzyć, wychowywać dzieci. Do tego dochodzą wyższe koszty pomocy społecznej i opieki zdrowotnej.

Słowa „wariat”, „psychol” czy „chory psychicznie” nie są niewinnym żartem – mogą realnie zniechęcać ludzi do leczenia i pogarszać ich stan zdrowia. W codziennych rozmowach, także na budowie czy w sąsiedztwie, używaj raczej określeń typu „osoba w kryzysie psychicznym” albo „osoba z doświadczeniem choroby psychicznej”.

Kiedy zaburzenia psychiczne mogą zwiększać ryzyko agresji?

Istnieje niewielka, ale realna grupa sytuacji, w których choroba psychiczna może zwiększać ryzyko agresji. To właśnie na te stany powołują się wytyczne dla służb, prawo dotyczące środków przymusu i wspomniana ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie. Mówimy tu o sytuacjach skrajnych, często wymagających szybkiej interwencji medycznej i policyjnej.

Do takich stanów zalicza się szczególnie:

  • ostrą psychozę z halucynacjami i urojeniami, zwłaszcza gdy osoba czuje się śmiertelnie zagrożona i „musi się bronić”,
  • zaburzenia świadomości z dezorientacją i silnym pobudzeniem ruchowym, kiedy ktoś nie wie, gdzie jest i co się dzieje,
  • ciężkie zaburzenia osobowości o typie dyssocjalnym, połączone z długą historią przemocy, łamania prawa i braku empatii wobec innych,
  • współwystępowanie uzależnień, zwłaszcza od alkoholu i narkotyków, które obniżają kontrolę impulsów,
  • nagłe odstawienie leków przeciwpsychotycznych lub normotymicznych, co może wywołać nawrót objawów,
  • bardzo silny stres, konflikt, poczucie upokorzenia czy „braku wyjścia”, które nałożone na chorobę zwiększają ryzyko gwałtownych reakcji.

Poradnik „Interwencje wobec osób z zaburzeniami psychicznymi lub niekontrolujących swoich zachowań z innych przyczyn” zwraca uwagę, że osoby z zaburzeniami świadomości i pobudzeniem bywają „niezwykle silne” i nie reagują typowo na ból. Z tego powodu standardem jest skoordynowana interwencja Policji i zespołu ratownictwa medycznego, z użyciem środków przymusu bezpośredniego tylko na tak długo, jak to konieczne, by podać leki uspokajające i przewieźć człowieka do szpitala. Krótkotrwałe techniki obezwładniania, w tym obezwładnienie z obchwytem szyi, mają służyć wyłącznie umożliwieniu interwencji medycznej, a nie karaniu czy długiemu przytrzymywaniu.

Wspomniana Ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób reguluje zupełnie inną, bardzo wąską sytuację – osoby po poważnych przestępstwach, u których biegli stwierdzają bardzo wysokie prawdopodobieństwo ponownej ciężkiej przemocy po zakończeniu kary. Mogą oni trafić do wyspecjalizowanego Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym, gdzie łączy się terapię z izolacją. Trybunał Konstytucyjny uznał, że to środek o charakterze prewencyjno‑terapeutycznym, odrębny od kary kryminalnej.

Poza tymi skrajnymi przypadkami zdecydowana większość osób chorujących psychicznie nie jest bardziej agresywna niż reszta społeczeństwa. Wręcz przeciwnie – dobrze prowadzone leczenie, wsparcie społeczne i stabilne warunki życia istotnie zmniejszają ryzyko zachowań niebezpiecznych, zarówno wobec innych, jak i wobec siebie.

Jak reagować i jak wspierać osoby z zaburzeniami psychicznymi?

Reakcja otoczenia – rodziny, sąsiadów, współpracowników na budowie, w firmie remontowej czy administracji nieruchomości – ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa i procesu zdrowienia osoby w kryzysie. Czasem kilka zdań pełnych szacunku i zainteresowania potrafi otworzyć drogę do leczenia, a niewłaściwy komentarz może zamknąć ją na lata.

Gdy widzisz, że ktoś ma trudniejszy czas, ale nie ma bezpośredniego zagrożenia, możesz postąpić w ten sposób:

  • rozmawiaj spokojnie, słuchaj bez oceniania, pozwól drugiej osobie dokończyć myśl,
  • unikaj sformułowań typu „weź się w garść”, „inni mają gorzej” – one tylko zwiększają poczucie winy,
  • szanuj granice i prywatność – pytaj, czy ktoś chce mówić o szczegółach, nie naciskaj,
  • delikatnie zaproponuj pomoc w dotarciu do specjalisty – psychiatry, psychologa, psychoterapeuty,
  • wspomnij o możliwości skorzystania z teleporady psychiatrycznej online, jeśli wizyta stacjonarna jest trudna,
  • podkreśl, że zaburzenia psychiczne są uleczalne lub poddają się terapii i że proszenie o pomoc jest oznaką odpowiedzialności, nie słabości.

Są jednak sygnały, które powinieneś potraktować jako alarm i uznać sytuację za nagłą:

  • pojawienie się myśli samobójczych lub gróźb odebrania sobie życia („nie chcę żyć”, „wszyscy ode mnie odpoczną”),
  • widoczne zachowania autoagresywne – ranienie się, próby powieszenia, skakania z wysokości,
  • silne pobudzenie lub agresja wobec innych osób czy przedmiotów,
  • dezorientacja i brak kontaktu z rzeczywistością – osoba nie wie, gdzie jest, mówi niespójnie, reaguje na „głosy”,
  • konkretne grożenie innym przemocą, posiadanie narzędzi mogących służyć do ataku,
  • połączenie powyższych objawów z alkoholem lub narkotykami.

W sytuacjach nagłych najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest kontakt z numerem alarmowym 112. Możesz też skorzystać z całodobowych telefonów wsparcia. W Polsce działają między innymi: 800 70 2222 – Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym prowadzone przez Fundację ITAKA, 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży oraz 800 100 100 – Telefon dla Rodziców i Nauczycieli prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, a także 800 120 002 – Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska linia”. Można też szukać informacji na stronach www.pokonackryzys.pl i www.liniawsparcia.pl.

Poza doraźną pomocą w kryzysie potrzebne jest długoterminowe wsparcie, które możesz zapewnić jako bliski, sąsiad czy współpracownik:

  • pomóż w organizacji wizyt u psychiatry, psychologa, psychoterapeuty,
  • towarzysz w procesie leczenia – zapytaj, czy trzeba kogoś zawieźć do poradni lub poczekać po wizycie,
  • wspieraj w powrocie do pracy i codziennych obowiązków – czasem trzeba podzielić zadania na mniejsze etapy,
  • na budowie czy przy remontach zadbaj, by osoba w trakcie leczenia nie była narażana na drwiny i wykluczenie,
  • zachęcaj do utrzymywania stałego rytmu dnia, snu i posiłków, co stabilizuje nastrój,
  • reaguj, gdy w grupie sąsiedzkiej lub zawodowej ktoś zaczyna stygmatyzować osobę z diagnozą – prostuj mity, odwołuj się do faktów.

W miejscu pracy i w sąsiedztwie ogromne znaczenie ma język i postawa. Żarty o „wariactwie”, „psychiolu” czy „wypisie z wariatkowa” nie są niewinne – wzmacniają lęk tych, którzy właśnie zastanawiają się, czy iść do psychiatry. Jeśli słyszysz takie komentarze, możesz spokojnie powiedzieć, że zaburzenia psychiczne są powszechne i możliwe do leczenia, a wiele osób z diagnozą normalnie pracuje i wychowuje dzieci. To prosty sposób, by obniżać poziom strachu w grupie.

Gdy podejrzewasz, że bliski, sąsiad albo współpracownik przeżywa poważny kryzys psychiczny, najpierw zadbaj o spokojny kontakt – odezwij się na osobności, powiedz „widzę, że jest ci ciężko, martwię się o ciebie, czy chcesz porozmawiać?”. Unikaj ocen („przesadzasz”, „robisz z igły widły”) i etykietek („wariactwo”, „psychiczny”). Jeśli w rozmowie pojawią się wątki samobójcze, jawna agresja lub kompletna dezorientacja, przerwij spotkanie, zapewnij sobie i innym bezpieczną odległość i zadzwoń pod 112, krótko opisując objawy – dyspozytor powie ci, czy wysłać karetkę, Policję, czy oba zespoły. Twoje zadanie to pomóc uruchomić pomoc, a nie samemu przejmować rolę ratownika czy negocjatora.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi są niebezpieczne dla innych?

Statystyki kryminalne pokazują, że osoby leczone psychiatrycznie popełniają mniej przestępstw niż reszta społeczeństwa. Niebezpieczeństwo dotyczy niewielkiej grupy ludzi w ostrym kryzysie, a nie zdecydowanej większości chorujących psychicznie. Dla ogromnej większości osób z zaburzeniami psychicznymi codzienność to raczej lęk, smutek, brak energii i wycofanie, a nie agresja. Eksperci podkreślają, że ludzie objęci leczeniem psychiatrycznym popełniają mniej przestępstw niż osoby bez diagnozy.

Kiedy ryzyko agresji u osób z zaburzeniami psychicznymi jest większe?

Ryzyko agresji wiąże się zwykle z wąską grupą sytuacji klinicznych, a nie z samą diagnozą. Szczególnie niebezpieczne są ostre epizody z zaburzeniami świadomości, silną dezorientacją, halucynacjami i pobudzeniem psychoruchowym, często połączone z używaniem alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych. Policyjny poradnik wskazuje również na skrajny stres, nagłe przerwanie leczenia oraz wcześniejsze zachowania agresywne.

Jakie są najczęstsze stereotypy dotyczące osób z zaburzeniami psychicznymi?

Psychologowie opisują kilka najczęstszych stereotypów: 'chory psychicznie jest niebezpieczny’ (utożsamianie diagnozy z ryzykiem przemocy), 'sam ponosi częściową odpowiedzialność za swój stan’ (sugestia, że 'wystarczyłoby się wziąć w garść’), 'choroba jest przewlekła i trudno/nieleczalna’, oraz 'taka osoba jest nieprzewidywalna i niezdolna do pełnienia ról społecznych’.

Jak media i kultura masowa kształtują obraz osoby chorującej psychicznie?

Telewizja, kino i serwisy informacyjne często pokazują skrajne, sensacyjne przypadki, przedstawiając osoby chore psychicznie jako dziwne, groźne lub skrajnie inne. W analizach filmów i seriali fikcyjni bohaterowie z zaburzeniami psychicznymi dopuszczają się aktów przemocy nawet dziesięciokrotnie, a w niektórych produkcjach dwudziestokrotnie, częściej niż w rzeczywistości, a ich tożsamość jest często sprowadzana wyłącznie do choroby.

Jak reagować i jak wspierać osoby z zaburzeniami psychicznymi w kryzysie?

W sytuacjach, gdy nie ma bezpośredniego zagrożenia, należy rozmawiać spokojnie, słuchać bez oceniania, unikać sformułowań typu 'weź się w garść’, szanować granice i prywatność, delikatnie zaproponować pomoc w dotarciu do specjalisty (np. psychiatry, psychologa) i podkreślać, że zaburzenia psychiczne są uleczalne. W sytuacjach nagłych, takich jak myśli samobójcze, autoagresja, silne pobudzenie lub agresja, dezorientacja czy groźby przemocy, najbezpieczniej jest skontaktować się z numerem alarmowym 112.

Dlaczego osoby z zaburzeniami psychicznymi częściej stają się ofiarami niż sprawcami przemocy?

Osoby z chorobami psychicznymi częściej są ofiarami przemocy niż jej sprawcami, co wynika ze stygmatyzacji i wykluczenia społecznego, gorszej sytuacji ekonomicznej, większej zależności od innych, niższej wiarygodności w oczach otoczenia, utrudnionego dostępu do opieki medycznej i prawnej oraz wyższego ryzyka przemocy domowej i nadużyć w instytucjach opiekuńczych. Do tego dochodzi przemoc symboliczna i systemowa.

Redakcja taknaturze.pl

Jesteśmy zespołem, który z pasją zgłębia tematy urody, zdrowia, diety i ekologii. Uwielbiamy dzielić się naszą wiedzą z czytelnikami, pokazując, że dbanie o siebie i naturę może być proste i przyjemne. Naszym celem jest tłumaczenie złożonych zagadnień na język codziennych wyborów.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?